środa, 24 czerwca 2015

GUILTY CROWN


Szalone połączenie Code Geass, Mirai Nikki i Tokyo Ghoul. Tak właśnie :D mam na myśli Guilty Crown

Fantastyka naukowa to idealny tag do tego anime. Głównymi bohaterami są Ouma Shu, Yuzuriha Inori oraz Tsutsugami Gai. 

Anime zaczyna się dość dynamicznie, chociaż jest też dużo przymulania. Według mnie jest to oczywiście potrzebne by wczuć się w postać i przeżywać wszystko razem z nią, ale niestety jakoś nie jestem tego zwolenniczką. Wolę "mniej gadania więcej akcji" xD I bądź co bądź nie zawiodłam się. 

Seria ma 22 odcinki. Oprócz tego jest jeszcze pełnometrażowe podsumowanie - 'Guilty Crown Kiseki: Reassortment'. Oraz 'Guilty Crown Specials' - 11 odcinków o charakterze komediowym.

Może najpierw coś o muzyce? :)

W pierwszym odcinku na przywitanie pojawia nam się piosenka Egoist "Euterpe" śpiewana przez Inori. Moim skromnym zdaniem ta melodia to dzieło sztuki, a tekst zapiera dech w piersiach. Przepiękne wykonanie. Cud-miód. Co do endingów... Pierwszy nawet mi się podobał - "Departures", a drugi - "Kokuhaku", nie przypadł mi do gustu na tyle by przesłuchać go całego. 

'Euterpe' jednak nie można do końca nazwać openingiem, ponieważ od drugiego do trzynastego odcinka towarzyszy nam piosenka "My Dearest", która według mnie jest okropna. Za każdym razem, kiedy słyszałam ten piskliwy początek i lekko niedopracowaną animację robiłam wszystko by jak najszybciej ominąć cały opening. 




Głos wykonawcy tej piosenki kompletnie nie pasował mi do wizerunku Inori, którą widać na obrazku powyżej. Pewnie są osoby, którym by się to podobało, jednak nie zaliczam się do nich.
Drugi opening - "The Everlasting". Nic specjalnego. Nie był zły, ale dobry też nie. 
W tym anime nie było openingu godnego słuchania, więc przy każdym odcinku je omijałam. 

Muzyka miała dużą rolę także w samej fabule i była w większości przypadków dobrze wykonana. Jednak kilka melodii nie wpasowywało się idealnie w przebieg akcji co mnie trochę zraziło do ogólnego spojrzenia na anime. Wiem, że dopasować dźwięk do fabuły jest niezwykle ciężko, ale w stosunku do innych serii tutaj mało się postarali. Jak na moje oko.


Moja Ocena Muzyki:

Nie powiem, że mi się muzyka całkiem nie podobała, bo była fajna, tylko całościowo w soundtracku było kilka niedociągnięć, dlatego za muzykę dam:
 7.5/10


Teraz kreska :)

Bardzo ładny, nowoczesny styl. Shu oraz Inori bardzo przypominają mi Yuki'ego i Yuno z Mirai Nikki.



Nie jestem pewna czy dobrze dobrałam obrazki, ale chyba widać podobieństwo, c'nie? 

Moja Ocena Stylu:

Nie mam zastrzeżeń i nie ma co więcej gadać :P
10/10


Fabuła :)

Od czego by tu zacząć...
Akcja dzieje się w przyszłości, dokładnie 2029 rok. Szybko dowiadujemy się, że 10 lat wcześniej miała miejsce katastrofa nazwana 'Lost Christmas" ('Stracone Święta'). Poznajemy też Oumę Shu, który jest lekko zagubionym we własnym świecie nastolatkiem.
Ogólnie rzecz ujmując cały zarys fabuły wydaje mi się szalonym połączeniem Code Geass Tokyo Ghoul, jak zresztą napisałam na początku. Dlaczego? Nie chcę spoilerować, aczkolwiek...

Code Geass, dlatego bo mecha i dużo myślenia o strategii
Zakon Czarnych Rycerzy -> Dom Pogrzebowy
Zero -> Shu
Mogłabym jeszcze dużo wymienić, ale tego się nie da opisać. Konieczne jest obejrzeć, żeby sobie porównać, a podobieństw jest bardzo dużo. Tak samo przy porównaniu z Tokyo Ghoul. Shu jest tak zmienny jak Kaneki. Rozwija się wraz z akcją.

Mimo wielu podobieństw akcja tego anime jest specyficzna i ciekawa. Lubię, gdy w anime coś się dzieje, a tam tego nie brakowało.
Jeśli chodzi o bohaterów... to każdy był zmienny jak pory roku xD Jak się zakochałam w jednej postaci to nagle zmieniała się tak, że zaczynałam ją nienawidzić, żeby potem znowu ją pokochać. Totalny mindfuck, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu :D

Moja Ocena Fabuły:

Nie ma lipy, ale też nie jakieś wyjątkowe arcydzieło
8.5/10


Ciekawostki i dopowiedzenia :)

Mangi nie czytałam i nie będę. Tych komediowych Speciali też nie oglądałam i jakoś mnie do tego nie ciągnie, chociaż kto wie. 
Ciekawe anime i warte zobaczenia. Ma charakter i oryginalny pomysł, ale zbyt mocno przypomina mi te trzy klasyki które wspomniałam wyżej. 
Znajdzie się tam i wątek miłosny, rozterki życiowe, epickie walki, nieprzewidywane zwroty akcji. Czyli wszystko co powinno być w dobrym anime :)


OGÓLNA OCENA GUILTY CROWN

Bardzo fajne, ale 'dupy nie urywa' :P
8,5/10


A przynajmniej taka jest moja ocena :*  Jestem Alice Louve. Jestem Otaku. Napisałam własną recenzję. A wy napiszcie w komentarzach co wy sami sądzicie o tym anime, bądź mandze :)

~~~~~~~~~~~~~~~~

Na stronie głównej po prawej stronie jest możliwość zasubskrybowania mojego bloga. Wystarczy podać email, na który będą przychodzić informacje, że dodałam kolejny wpis :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz